Sobota, 20 lipca 2019

Adam Heydel: Przedsiębiorstwa państwowe są zbędne

Opublikowano: 6 marca 2017 06:32:28
Podziel się i skomentuj

Przedsiębiorstwa prowadzone przez organizacje przymusowe (państwo, gminy) nie pod kątem widzenia materialnego zysku są, z punktu widzenia bogactwa społecznego, trwonieniem bezpowrotnym jego zasobów; są przeto gospodarczo szkodliwe. Przedsiębiorstwa państwowe, czy gminne, prowadzone celem osiągania zysków (komercjalizowane) są zbędne, skoro do tego samego celu dążą egoistycznie zorientowane jednostki. Te twierdzenia uważam za udowodnione i pewne z punktu widzenia wzbogacenia społeczeństwa. Innych punktów – powtarzam – nie chcę poruszać. Tak jest zawsze i wszędzie, gdzie z dostateczną swobodą działa wolna konkurencja. Ona jest siłą, która organizuje najsprawniej życie gospodarcze. Spotykamy często z teoretycznej literatury socjalizmu lub z praktyki bolszewickiej żywcem przejęte twierdzenia, że gospodarka taka przedstawia chaos, zamęt, żywioł nieokiełzany, który trzeba ujmować w planowość (Planwirtschaft) by nakierować go ku dobru ogółu.

W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Wolna konkurencja sama wyznacza plan ogólny i proporcje, w których potrzebne są w danym ustroju różne działy produkcji. Każda gałąź wytwórczości, która daje zyski wyższe aniżeli przeciętny zysk, osiągany w innych działach, jest zbyt szczupło rozwinięta. Powinno się ją rozwinąć i przy zasadzie wolnej konkurencji sama ona rozkwitnie, napłyną do niej bowiem, za wskazówką wyższych zysków jak za igiełką kompasu, kapitały i praca. Każdy dział produkcji, który przestaje się opłacać, względnie procentuje się niżej jak przeciętnie, jest w hipertrofii. Wolna konkurencja sama, poprzez odpływ kapitałów i pracy, ścieśni go do właściwych rozmiarów. Nie ma i logicznie być nie może żadnego teoretycznego sposobu, który by nam umożliwiał obliczenie a priori, w jakich rozmiarach należy te lub inne działy, rozwijać. Jedyną wagę i miarę nosi w sobie każda jednostka, porównując bezustannie w życiu użyteczności krańcowe różnych dóbr i wybierając te, których użyteczność dla danej chwili jest wyższa. W tym kierunku rzuca jednostka swą siłę kupna – a owa siła kupna pobudza produkcję i każe jej się rozwijać w proporcji do natężenia potrzeb. Prawda: zmiany techniki, warunków przyrodniczych, ilości ludności i jej potrzeb, mody itp. bezustannie przesuwają te proporcje.

Ale konsekwencją każdego takiego przesunięcia są bezustannie wytwarzające się różnice rentowności. Wywołują one reakcję ze strony istotnie gospodarczo kalkulujących jednostek, którą opisałem przed chwilą. Gdyby ten proces mógł się do końca rozwinąć, dostosowanie rozmiarów poszczególnych gałęzi produkcji do rozmiarów potrzeb byłoby możliwie, w danych warunkach najdoskonalsze. Następujące wciąż dalsze zmiany warunków przyrodniczych i socjalnych nie pozwalają nigdy na doprowadzanie tej autoregulacji do końca; nie należy jednak zapominać, że każda czynność oparta na rachunku gospodarczym ku temu punktowi równowagi całość układu zbliża, każda zaś kierowana innymi motywami od owego punktu ją oddala. To właśnie robi wszelkie wprowadzanie „planu”, o ile idzie w poprzek naturalnym dążnościom życia gospodarczego.

Adam Heydel: Przedsiębiorstwa państwowe są zbędne

Słyszę już zarzut przeciwko moim dotychczasowym. wywodom: wychodzi pan z założenia, że jednostka, w gospodarce prywatnej dobrze kalkuluje, że zna swoje interesy, że wie gdzie i jak lokować swoją pracę i kapitały. To jest fikcja niezgodna z rzeczywistością. Czy nie większą utopią jest jednak przypuszczać, że urzędnik wie lepiej, gdzie jest korzyść jednostki? Zarzut jest mimo to częściowo słuszny, a wniosek stąd płynie oczywisty. Państwo ma obowiązek kształcenia gospodarczego swych obywateli. Nie myślę o tym, by ich kształciło w teorii ekonomii. To potrzebne byłoby i pożyteczne dla ministrów. Przeciętna jednostka powinna mieć możność orientacji w koniunkturze swojego zawodu. To jej wystarczy, a „brudny egoizm” powie jej wówczas, co robić, by siebie i społeczeństwo wzbogacić.

Badania koniunktury, takie, jakie za wzorem Niemiec, Anglii, czy zwłaszcza Stanów Zjednoczonych prowadzi Instytut Badania Koniunktur w Warszawie, popularyzacja wykształcenia technicznego, udostępnianie techniczne kredytu – oto racjonalizacja życia gospodarczego w dobrym stylu. Oto zadania, na które państwo powinno poświęcać środki, trwonione bezużytecznie na wysiłki krępowania i regulacji gospodarki prywatnej w myśl urojonych „planów”. To powinno być zrobione. Nie należy natomiast zbytnio wątpić o mądrości gospodarczej jednostek. Są narody gospodarczo bardziej i mniej uzdolnione. Polacy należą z pewnością do drugiej grupy. Zdolność dorabiania się jest u nas mniejsza, jak we Francji, u Niemców, czy Anglo-Sasów, ale mimo wszystko trzeba sobie zdać sprawę z tego, że utrzymanie majątku naruszonego jest i u nas pewną normą, na ogół przestrzeganą.

Wypadki marnotrawstwa to wypadki wyjątkowe i patologiczne. Będę o nich mówił dalej, tymczasem zaś zwrócę uwagę na jedno: najgorszą niewątpliwie szkołą gospodarczą społeczeństwa jest przerost gospodarki publicznej. Psychologia urzędnicza jest antytezą psychologii dobrego gospodarza. I z tego więc o punktu widzenia lepiej gospodaruje społeczeństwo nie dosyć uświadomionych nawet, samodzielnych jednostek, aniżeli społeczeństwo przesycone etatyzmem. Ktoś złośliwy powiedział: być gospodarzem kawałka kraju, jako wojewoda lub starosta, to znaczy przeszkadzać gospodarować innym.

fragm. eseju "Gospodarcze granice liberalizmu i etatyzmu"

-----------
Adam Zdzisław Heydel (1893 - 1941) był przedstawicielem szkoły krakowskiej w ekonomii, opowiadał się za liberalizmem gospodarczym. Krytykował etatyzm i interwencjonizm gospodarczy polski międzywojennej. Zajmował się badaniami naukowymi nad teorią ekonomii i zagadnieniami dochodu narodowego. W latach 1930-1931 był prezesem Klubu Narodowego w Krakowie. W 1933 r. za krytykę sanacji został odsunięty z katedry ekonomii UJ. W 1934 został kierownikiem instytutu ekonomii Polskiej Akademii Umiejętności. Na Uniwersytet Jagielloński powrócił w 1937 r. Zamordowany został przez Niemców w obozie w Auschwitz.

Podziel się i skomentuj