Wtorek, 21 maja 2019

Szczepek: Nadmierny fiskalizm a wzrost gospodarczy

Opublikowano: 15 października 2017 16:14:44
Podziel się i skomentuj

Na wstępie mojego wywodu zacznijmy od pojęcia podatek. Czym tak w ogóle są podatki? Pewnie każdy z was bez wahania odpowie, że są to pieniądze, które „musimy” oddać do dyspozycji rządu, żeby nasz kraj mógł funkcjonować i mógł zapewnić na dobrobyt, ale czy aby na pewno?

Szczepek: Nadmierny fiskalizm a wzrost gospodarczy
Krzywa Laffera

Obowiązkowe obciążenia pieniężne na rzecz państwa są nieodzownym elementem życia społecznego i gospodarczego. Zarówno gospodarstwa domowe jak i przedsiębiorstwa mają do czynienia ze sprawami związanymi z obciążeniami fiskalnymi nakładanymi przez organy państwa. Ustawodawca definiuje podatek jako publicznoprawne, nieodpłatne, przymusowe oraz bezzwrotne świadczenie pieniężne na rzecz Skarbu Państwa, województwa, powiatu lub gminy, wynikające z ustawy podatkowej. Jako podatki w rozumieniu ustawy rozumiane są także opłaty oraz niepodatkowe należności budżetowe, czyli wszelkie należności stanowiące dochód budżetu państwa lub budżetu jednostki samorządu terytorialnego, wynikające ze stosunków publicznoprawnych. Jednym słowem są to daniny, które każdy z nas musi płacić, niezależnie od tego czy są one słuszne czy też nie. Profesor Ludwig von Mises nie boi się ich nawet nazwać „częściową konfiskatą własności prywatnej”, a Leonard Liggio uważa, że „redystrybucja dochodów jest zwykłym złodziejstwem i nie można jej pogodzić z żadną moralnością”.

Problem polega na tym, że źle postawiona granica wysokości podatków ma bardzo negatywne skutki dla gospodarki. Najlepszym przykładem jest prawo ekonomiczne nazwane od nazwiska jego odkrywcy Artura Laffera, krzywą Laffera. Ilustruje ono zależność między wysokością stopy opodatkowania, a łączną sumą wpływów podatkowych do budżetu państwa. Udowodnił, iż czym rząd będzie więcej nam pieniędzy zabierał z kieszeni, tym będzie miał mniejsze wpływy. Dzieje się tak z prostego powodu. Po drastycznych podwyżkach podatków, zwiększają się koszty prowadzenia działalności, a wręcz staje się ona nieopłacalna. Co robią przedsiębiorcy? Zaczynają uciekać z ulokowaniem swojego kapitału za granicę lub w „szarą strefę”. Następstwem tego wszystkiego jest wzrost cen produktów i usług oraz powiększające się bezrobocie. Kolejnym negatywnym skutkiem jest słaba konkurencyjność. Jeżeli podniesiemy ceny to momentalnie przestaniemy być konkurencyjni na rynku. Dużym problemem będzie też znalezienie zagranicznego kapitału, który będzie chciał inwestować tylko i wyłącznie na preferencyjnych warunkach.

Najgorszym podatkiem ze wszystkich jest podatek dochodowy. A dlaczego? Bo atakując godność jednostki u samej podstawy, doprowadził do krzywoprzysięstwa, defraudacji, oszustw i łapownictwa. Unikanie lub uchylanie się od płacenia tej daniny stało się wielką grą. Nawet ludzie bez zarzutu uciekają się do różnych sztuczek, aby tylko zaoszczędzić i nie zapłacić tej daniny. Podatek ten demotywuje ludzi do uczciwej pracy. Osoby zdolne, pracowite oraz pomysłowe za swoją ciężką pracę dostają karę w postaci podatku, a przysłowiowe „lenie”, którym nie chce się pracować dostają nagrody. Mam na myśli zapomogi i zasiłki, które tak naprawdę bardziej szkodzą niż pomagają.

Istotą wzrostu gospodarczego jest rozwój przedsiębiorstw oraz napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych, który jest bardzo ważny dla Polski, z uwagi na to, że m.in. zapewnia kapitał dla inwestowania w nowe przedsięwzięcia gospodarcze. Może także zaoferować inne korzyści, takie jak: wprowadzenie nowych technologii, technik zarządzania i marketingu, umiejętności zarządzania finansami, dostępem do rynków eksportowych itd.

Zmierzając do meritum. Czym wyższe podatki i różnego typu obciążenia fiskalne tym gorzej dla gospodarki. Spada konkurencyjność, firmy mniej sprzedają i przestają inwestować. Co się dzieje ze wzrostem PKB? Momentalnie spada do minimum.

Jak pisał Monteskiusz – „Natura jest sprawiedliwa wobec ludzi, nagradza ich trudy, czyni ich pracowitymi, ponieważ za większą, pracę idzie większa nagroda. Ale jeżeli samowolna władza odbierze owe przyrodzone nagrody, człowiek wraca do wstrętu do pracy i próżniactwo zdaje mu się jedynym dobrem. W pewnym momencie podatnicy zaczynają zadawać sobie pytanie, dlaczego mają pracować tylko część roku dla siebie i rodziny, a pozostała część dla innych?”

Artur Szczepek

-------
Artur Szczepek – absolwent Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Rzeszowie na kierunku Bezpieczeństwo Wewnętrzne. Obecnie student WSPiA Rzeszowska Szkoła Wyższa. Rzecznik prasowy Instytutu im. Romana Rybarskiego. Wiceprezes Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników „Swojak”. Publicysta, działacz społeczny i polityczny. Zainteresowania: ekonomia (szczególnie krakowska szkoła w ekonomii), historia oraz polityka.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Wysok: Od 2003 r. nad umysłem Mariana pracuje pastor Chojecki [WIDEO]
- Jego wiedza jest "komiksowa", tzn. on szybko łapie jakiś problem, ale płytko. Nie pogłębia go. Nie był zainteresowany czytaniem książek, ani zrobieniem matury. Chętnie za to słuchał muzyki, czytał artykuły, broszurki. Coś z tego wyłapywał, coś zasłyszał, miksował sobie w głowie, ale to nie było uporządkowane. Marian ma chaos w głowie, jego poglądy są bardzo chaotyczne - mówi Grzegorz Wysok
Więcej...

Jurek: PiS nie chce Polski wyprowadzić z UE. Kaczyński jest jednym z konstruktorów tej Unii w obecnym kształcie [WIDEO]
Przecież on był orędownikiem traktatu lizbońskiego. To był przedmiot naszego sporu, dlatego że ja byłem zdecydowanie przeciwny – przypominał Jurek. - Uważam, że za ten traktat płacimy po dziś dzień i to również materialnie.
Więcej...

Maspex w tarapatach! Po Tigerze szykuje się bojkot konsumencki Tymbarku. Za... współpracę z "Gazetą Wyborczą"
Dlaczego? Ano dlatego, że przy zakupie "Gazety Wyborczej" napój tej firmy można kupić po promocyjnej cenie. Dla internautów to jasny sygnał, że Maspex zbratał się z wrogiem z Czerskiej.
Więcej...

Podziel się i skomentuj